Snow4Life - Blog Snowboardowy - Sklep i Szkolenia
facebook instagram

Zachód Grońskiego – Maj 2015

21 maja 2015 Kategoria: Freeride, News

IMG_2083Zachód Grońskiego od zawsze był dla mnie czymś w rodzaju św. Graala. Ile razy cisnąłem w Tatry, tyle razy o nim myślałem, a im więcej o nim myślałem tym bardziej chciałem nim zjechać. W zeszłym roku było pierwsze podejście ale ze względu na rynny głębokie na 1-2 m trzeba było odpuścić. W tym sezonie było parę okazji ale albo zabrakło czasu, albo zajęty byłem innymi projektami. Summa summarum nie pojeździłem w Tatrach prawie nic, a tu wypada być co nieco rozjeżdżonym. Do tego kontuzja i absolutny brak formy. Jednak nie wytrzymałem. Sprawdziwszy meteo okazało się że wtorek to ostatni dzień dobrej pogody a więc nie było innego wyjścia jak zmierzyć się z tematem. Z „tematem” postanowiłem zmierzyć się solo. Miałem co prawda już łapę na telefonie do znajomych, ale stwierdziłem że w obecnej formie będę tylko ciężarem opóźniającym podejście. Budzik nastawiłem na 2:30 coby i spokojnie podreptać i zdążyć przed zapowiadanym tego dnia deszczem. Na wejściu przywitała mnie przepyszna pogoda i oczywiście znienawidzony asfalt. Ten jednak o dziwo tym razem mniej się dłużył. Po minięciu schroniska powitał mnie taki widok:

IMG_2066

 

Pięknie, ale kurcze ja niestety nie mam czasu na delektowanie się widokami. Słońce już mocno operowało a i temperatura rosła w niepokojącym tempie. Przy Czarnym Stawie zmiana obuwia i od razu ulga na pleckach i zdziwienie bo u wylotu kotła pod Rysami zauważyłem narciarza. Zdziwko bo wydawało mi się że tak wcześnie raczej nikogo nie spotkam. Dochodzę w to samo miejsce, wpinam raki i z niepokojem stwierdzam że niestety ale słońce zrobiło swoje i z góry złażą „śniegospady” mokrego śniegu takie jak ten:

IMG_2073

Przyznam że trochę zacząłem mięknąć i rozmyślać że może jednak Rysy, albo chociaż Niżne Rysy… Rozmyślania przerwał widziany wcześniej narciarz. Widać było że wyżej jest nieco lepszy warun a i początek podejścia na Grońskiego jest w większości w cieniu. Dochodzę mniej więcej do wysokości buli i z optymizmem patrzę na pierwszy trawers. Z optymizmem bo wygląda jakoś dziwnie łatwo. Pierwszych kilka kroków szybko jednak wyjaśniło temat. Nie dość że nie jest łatwo, to jest gorzej niż myślałem.

IMG_2077

Samo nachylenie (patrząc na linię zjazdu) nie jest może duże ale ekspozycja i jej rozmiar robią wrażenie. Na szczęście śnieg jest dość twardy a raki i czekany (szedłem na dwa czekany) trzymają pewnie. Decydując się na podejście wybrałem z kilku względów linię tuż pod skałami. Po pierwsze była w większości w cieniu i po drugie miałem nad sobą naturalny daszek, co przy tej ilości lecącego z góry materiału miało spore znaczenie. Był co prawda jeden moment gdzie byłem jak na strzelnicy ale tam starałem się solidnie depnąć i szybko znaleźć się we w miarę bezpiecznym miejscu. Niestety pomału zaczęły pojawiać się problemy z kondycją i bolącą nogą (coś nie teges z nerwem kulszowym) i trzeba było na chwilkę się „zabunkrować” w na przykład takim miejscu:

IMG_2078

Idąc dalej dochodzę do żlebu, który mimo że z dołu wyglądał średnio ciekawie z mojej perspektywy wygląda co najmniej sympatycznie. Minusem jest rynna dzieląca go na pół (od czasu do czasu szurneło nią trochę śniegu).Co ciekawe widzę ślady bodajże Miroslava Peto który niedawno cisnął tamtędy na nartach (podchodził od drugiej strony). Samo podejście żlebem nie sprawia większy problemów (poza zmęczeniem i bólem) i dochodzę do pierwszej buli a właściwie grzebienia za którym wraca nieprzyjemna ekspozycja. Tam robię przerwę i mały rekonesans plus parę fotonów:

IMG_2080

I tu niestety okazało się że jest lipa. Za pierwszym grzebieniem zostało sporo bardzo miękkiego i stosunkowo świeżego śniegu. Konsystencja typu jogurt, nogi zapadają się po kolana a czekany jakbym w powietrze wbijał.

IMG_2081

Przeszedłem jeszcze jeden „lejek” żeby rzucić okiem co jest za kolejnym grzebieniem (bulą). Okazało się że nie ma szans na zjazd bez przepinania się. Może w innym warunie, kiedy linia śniegu byłaby nieco wyżej byłbym w stanie dojechać do buli, niestety teraz nie było na to szans. Na zdjęciu to ta górna strzałka (dolna to ja ;)). Foto pyknięte przez znajomego (Jarek Jędraszek) który akurat cisnął na Rysy tego samego dnia.

13287_941539475866409_2055799913600482695_n

Faktem jest że nie zdziwiłem się tym faktem bo znałem problem i miałem rozwiązanie (przejście na switch i będąc twarzą do stoku podciągnąć się z wpiętą deską na dwóch czekanach, narciarze w tym miejscu mogą sobie podejść schodkami) ale w tych warunkach było to bardzo ryzykowne a może nawet i głupie. Posłuchałem intuicji i odpuściłem. Potem oczywiście była rozkmina że może jednak dałoby się, albo że nic by się nie stało, ale wtedy tam na górze siadła taka a nie inna decyzja. Siadła za to samojebka w kasku ;) i Rysami w tle:

IMG_2079

Po krótkiej deliberacji zapinam desiwo i ruszam. Króciutki trawers, wjazd do żlebu, pierwsze skręty i opór spuszczonego śniegu. Schodzi warstwa ok 20 cm ale deska trzyma się dobrze. W żlebie 2-3 skręty i czekanie aż zjedzie. Technicznie łatwy i przyjemny temat i nawet przecinanie rynny z sunącym śniegiem nie jest problematyczne. Znacznie gorzej jest na wylocie i ostatnim trawersie. Trochę za szybko pocisnąłem i na nierównościach czułem lekki obsuw deski. Niestety ale prawa noga z przodu oznacza trawers na BS a tu wiadomo, poszaleć się nie da. Co gorsze u góry jest podobnie jeśli nie gorzej (jeżeli chodzi o ekspozycję) tak więc naprawdę trzeba się mocno pilnować.

IMG_2084

Do samego stawu warun wyśmienity. Może trochę kamienia było ale jak na ten czas to i tak przepysznie. Podsumowując. Groński to dla snowboardzistów bardzo ciężki temat (głównie ze względu na ekspozycję i moment w którym trzeba kapkę podejść), ba można by nawet powiedzieć że jest to też nudny zjazd bo tak naprawdę niewiele jest miejsc gdzie da się coś poskręcać a większość to soczysty trawers na którym nie można popełnić najmniejszego błędu. Co do mnie to trochę żałuję że tak wyszło (w sumie nie wyszło), ale cóż, świat się na tym nie kończy i myślę że jeszcze tam wrócę. Może rok albo dwa ale wrócę ;)

Poniżej parę suchych danych:

TR: 6

Średnie nachylenie: 31 stopni

Deniwelacja: 770 m

Dł. zjazdu: 1500 m

Marek Kurzeja

Nowszy wpis
Starszy wpis
Komentarze

Wyjazdy i szkolenia

Chmury

Spring Session w Les2Alpes

WYJAZD SZKOLENIOWY
4_1-isriretj

Marcowe Słońce w Saint Gervais

WYJAZD SZKOLENIOWY
Marilleva1

Freestyle Camp w Val di Sole

WYJAZD SZKOLENIOWY
Wyjazd snowboardowy

Feryjny Session w Les2Alpes

WYJAZD SZKOLENIOWY