ETT od kuchni…
21 listopada 2012Prezentujemy mały wywiad z założycielem Signal Snowboards i pomysłodawcą Every Third Thursday Dave’em Lee. Opowiada o tym jak wpadł na pomysł ETT,a dzięki potężnej dawce zajawki projekt ten został zrealizowany.
Prezentujemy mały wywiad z założycielem Signal Snowboards i pomysłodawcą Every Third Thursday Dave’em Lee. Opowiada o tym jak wpadł na pomysł ETT,a dzięki potężnej dawce zajawki projekt ten został zrealizowany.
Nowy katalog MDS właśnie opuścił drukarnię, a co za tym idzie niebawem powinien pojawić się na naszych półkach. Tymczasem w ramach wstępu kilka słów od redakcji:
Przesądnym może się nie podobać „trzynastka” w dacie rozkręcającego się właśnie nowego sezonu snowboardowego. No trudno, przyjdzie nam z tym żyć przez kolejny rok. Chyba, że po drodze problem sam się rozwiąże, bo przecież niebawem 21 grudnia… Ale zaraz, moment – apokaliptyczne klimaty przerabialiśmy rok temu! Teraz mamy „fluidy” frirajdowe, czyli prawdziwe flanele, sztuczne brody i stylizowani drwalo – traperzy rodem z AK. Dlatego zero katastroficznego przymulania, tylko ożywcze „tryndy” powrotu na natury łono.
Na dobry początek tygodnia proponujemy film Too Hard. W filmie jest wszystko, rakienroll, sporo konkret jibbów, wysokie loty w parku, gleby i same niegrzeczne dziewczyny. Mocna rzecz nie tylko dla dziewczyn.
Tym razem ekipa ETT wzięła na tapetę znaną strzelankę Call of Duty.Jest akcja, strzelaniny, trupy i co najważniejsze, pierwsza kewlarowa deska snowboardowa na świecie. fani gatunku powinni poważnie przemyśleć takie desiwo…:)
Krótki film zrobiony przez Brada Kremera dla ekipy Nike. Sporo product placement’u ale wybaczamy, bo ekipa pokazuje najwyższy poziom. Głównym miejscem akcji jest perfekcyjnie przygotowany snowpark w Silvretta Montafon (Austria). Z dotrwaniem do końca nie powinno być problemu ;) a warto bo na koniec zostawiono starcie Danny Kassa ze ski patrolem.
Kaunertal Opening już za nami, ale warto wrócić choć na moment do wyjazdu, bo troszku się działo…A zaczęło się tak naprawdę od niespodziewanej wizyty zwierzaka czterokopytnego na środku autostrady w Czechach, gdzie dzięki doskonałemu refleksowi ominęliśmy pana sarnę z dwóch stron niczym, kierowcy z amerykańskich filmów sensacyjnych. Po tej przygodzie dalsza podróż minęła bez zakłoceń. Po przyjeździe do Feichten i krótkim odpoczynku nastąpiła klasyczna integracja, a że grupa kameralna udało nam się zmieścić w jednym apartamencie i omówić plan działania na dzień następny, pierwszy dzień na desce od ponad półrocznej przerwy.