Kaunertal Opening 2013-relacja
20 listopada 2013 Kategoria: News
No to rozpoczęcie sezonu na austriackim lodowcu Kaunertal za nami. Jak na listopadowy wyjazd pogoda dopisała nam niemal w 100%.Wszyscy pojeździli, poskakali, posmarowali na stoku,ale…
Zawsze jest małe aleJZaczęło się od drobnego przerysowania samochodu przez kaprala Schodka, no cóż, taki początek pobytu. Potem było już tylko lepiej. Śnieg, przygotowane trasy, bardzo dobrze przygotowany snowpark. Pierwszy dzień przywitał nas małym opadem śniegu i nienajlepszą widocznością, ale na dzień rozjazdu nie było najgorzej. Kolejne dni to już pełna lampa i srogie upalanie. Kursanci idealnie rozgrzani bo „delikatnej” rozgrzewce pojechali męczyć się pod okiem kaprala Schodka i moim. Grupy były na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu mogliśmy wyciskać z adeptów snowboardu siódme poty…Jazda techniczna, smarowanie po stoku, zajęcia w parku,wieczorne wykłady i videocoaching,nie mieli lekkiego życia,ale progres był najważniejszy.Pierwszyśnieg w sezonie powoduje chęć ciągłej jazdy,najlepiej bez przerwy, boleśnie przekonał się o tym Emer, który trzeciego dnia przy kręceniu swoich ulubionych trójek lekko podparł lądowanie na nadgarstek…i dzień zakończył się wizytą w gabinecie lekarskim, gdzie założyli Emerowi gustowną gipsową rękawicę, jak się okazało na najbliższe 6 tyg. Kolejny dzień był trochę spokojniejszy, wszyscy młuciliśmy przeszkody w parku, nawet Kinia i Krzynio(aka Chlorek)atakowali wszystkie wskazane przeszkody. Krzesanie iskier weszło w krew i kolejny dzień minął na oblatywaniu skoczni i objeżdżaniu kolejnych przeszkód.
5 dnia nie wytrzymał Krzywy aka Sztywny, który także przy kręceniu trójek podparł lądowanie obojczykiem i w rezultacie dzień zakończyliśmy wizytą w szpitalu, gdzie przystojna Pani doktor oznajmiła Marcinowi,że ma lekkie przemieszczenie…Ostatni dzień przywitał nas sporą ilością świeżego puchu i niestety nienajlepszą widocznością, co nie przeszkadzało nam sprawdzić jak spisują się nasze deski w głębokim śniegu. Oprócz wielkiego fanu czerpanego ze śnieżnych firan, byłto także dzień egzaminu na klasy sprawności SITS.Do egzaminu na II podeszła tylko jedna odważna Kinia i ku naszej radości, poradziła sobie z zadaniem w stopniu wyśmienitym i tak o to została zainfekowana SITS’emJ Gratulujemy.
Wszystko co fajne szybko się kończy i tego samego dnia wieczorem ruszyliśmy do domu,podróż minęła spokojnie i tak o 10:00 rano w sobotę zameldowaliśmy się w Katowicach.
Dziękujemy wszystkim za bardzo udany wyjazd i mam nadzieję,do szybkiego zobaczenia na śniegu…






