Dolina Pięciu Stawów – Copper Mtn.10.06.2012r
15 czerwca 2012 Kategoria: Freeride, News
Dzisiaj o zjeździe jednym ze żlebów w Dolinie Pięciu Stawów. Był to nasz ostatni (chyba) zjazd w tym sezonie i dla mnie osobiście stanowił niejako „wisienkę na torcie”. Bardzo przyjemny warun, i spory fuks jeżeli chodzi o pogodę. Zaczęło się od pięknego błękitu o poranku, co nas mocno zdziwiło, bo dzień wcześniej (i przez całą noc) lało i wiało niemiłosiernie. I chyba ten błękit nas zmotywował, bo pocisnęliśmy z Arem bez śniadania i bez prowiantu, ale za to z wizją słońca przy zjeździe.
Szybka rozkminka trasy i już czaimy się przed piargiem kończącym żleb. Z dołu wyglądało wszystko dość optymistycznie, jednak w miarę podejścia nachylenie rosło, a miejscami musieliśmy ostro pracować czekanami i rakami bo podłoże było lekko zlodzone i twarde. Na rozwidleniu (w górnej części żlebu) mieliśmy mały dylemat, jednak suma sumarum wybraliśmy wersję ciut trudniejszą (TR 3+). Samą końcówkę pokonaliśmy lekkim sprintem (o ile można to tak nazwać) bo pogoda wyczerpała swój limit cierpliwości dla nas i zanosiło się na konkret opad. Szybki wpin i ciśniemy w dół, gdzie oczywiście dopada nas deszcz. Na szczęście jak szybko nas dopadł, tak szybko nas opuścił. Przyznam że miło mnie zaskoczył stan pokrywy śnieżnej, bo w porównaniu do Rys (gdzie byliśmy dwa dni wcześniej) było o niebo lepiej. Co prawda do Przedniego Stawu dojechać się nie dało, acz i tak jak na tę porę roku było naprawdę nieźle. Poniżej znajdziecie trochę suchych danych i krótki filmik za montaż którego dziękuję Arowi (Summit Snowboard Squad).
TR +3
Maksymalne nachylenie: 42 stopnie
Średnie nachylenie: 26 stopni
Deniwelacja: 570 m
Długość zjazdu: 1330 m
Skład: Aro (S-S-S.pl) i ja Motyl (Snow4Life)
PS: niebawem krótka relacja z Rys, a ja tradycyjnie przepraszam za ew. błędy.




